Czy prawnik mówiący Twoim językiem naprawdę ma znaczenie? Kilka słów o języku, zaufaniu i dostępie do wymiaru sprawiedliwości.
Dlaczego w sprawach rodzinnych język ma tak duże znaczenie?
Przez wiele lat pracy z Polakami mieszkającymi za granicą zauważyłam pewną prawidłowość. Pracuję po polsku, angielsku i włosku.
Wielu moich klientów biegle posługuje się językiem angielskim. Prowadzą firmy, pracują na odpowiedzialnych stanowiskach, negocjują kontrakty, rozmawiają z urzędami i bankami. Na co dzień funkcjonują w Wielkiej Brytanii lub we Włoszech bez żadnych trudności.
Jednak gdy przychodzą porozmawiać o rozwodzie, dzieciach, przemocy domowej, śmierci bliskiej osoby czy konflikcie rodzinnym, bardzo często po kilku minutach przechodzą na język ojczysty.
Nie dlatego, że nie znają angielskiego czy włoskiego, ale dlatego, że emocje mają swój własny język. Bardzo często kształtują się one już w dzieciństwie.
Język to coś więcej niż słowa
Język to kultura.
To sposób wychowania.
To poczucie humoru.
To metafory, których nie da się dosłownie przetłumaczyć.
To sposób wyrażania bólu, wstydu, lęku czy miłości.
Kiedy rozmawiam z klientem o sprawach rodzinnych, często słyszę zdania, których nie sposób oddać w innym języku z taką samą siłą i znaczeniem.
To właśnie dlatego możliwość rozmowy z prawnikiem w swoim języku bywa czymś znacznie więcej niż wygodą.
Bywa początkiem zaufania.
Czy tłumacz rozwiązuje problem?
Można powiedzieć: „Przecież zawsze można skorzystać z tłumacza”.
Oczywiście.
I bardzo dobrze, że system prawny przewiduje taką możliwość.
Jednak tłumacz i prawnik posługujący się językiem klienta to dwie zupełnie różne sytuacje.
Tłumacz przekazuje słowa.
Prawnik rozumie również kontekst.
Wie, dlaczego klient używa określonych zwrotów.
Rozumie odniesienia kulturowe.
Często dostrzega niuanse, które mają znaczenie nie tylko psychologiczne, ale również prawne.
W sprawach rodzinnych właśnie te niuanse bardzo często decydują o sposobie prowadzenia sprawy.
A co, jeśli nie mówisz dobrze po angielsku w Wielkiej Brytanii albo po polsku, mieszkając w Polsce?
Wiele osób obawia się zgłaszania przemocy domowej lub uczestniczenia w postępowaniu sądowym, ponieważ nie czuje się pewnie w języku angielskim.
To zrozumiałe.
Na szczęście zarówno prawo brytyjskie, jak i polskie przewidują rozwiązania mające zapewnić realny dostęp do wymiaru sprawiedliwości.
Wielka Brytania
Choć Domestic Abuse Act 2021 nie tworzy odrębnego prawa do tłumacza, opiera się na założeniu, że ofiary przemocy muszą mieć możliwość skutecznego udziału w postępowaniu. Ustawa wprowadza między innymi szereg środków chroniących ofiary podczas postępowań sądowych.
Niezależnie od tej ustawy, osoby, które nie władają językiem angielskim w stopniu umożliwiającym udział w postępowaniu, mogą korzystać z pomocy tłumacza.
W praktyce oznacza to między innymi, że:
- podczas postępowań karnych policja ma obowiązek zapewnić tłumacza osobom, które nie są w stanie skutecznie porozumiewać się po angielsku,
- w sprawach rodzinnych dotyczących dzieci, przemocy domowej lub małżeństw przymusowych sądy zapewniają tłumacza uczestnikom, którzy go potrzebują.
Dzięki temu bariera językowa nie powinna pozbawiać nikogo możliwości dochodzenia swoich praw.
Polska
Podobne gwarancje istnieją również w Polsce.
Osoba, która nie zna języka polskiego w stopniu pozwalającym na swobodne uczestnictwo w postępowaniu, ma prawo korzystać z pomocy tłumacza.
Dotyczy to zarówno postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Policję lub prokuraturę, jak i postępowania sądowego.
Jeżeli pokrzywdzony chce złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a nie posługuje się językiem polskim, organy powinny zapewnić możliwość skutecznej komunikacji, w tym – gdy jest to konieczne – udział tłumacza.
W toku postępowania karnego tłumacz jest również zapewniany osobom, które nie władają językiem polskim na poziomie pozwalającym na pełny udział w czynnościach procesowych.
Tłumacz jednak nie zastąpi w pełni zrozumienia
Prawo daje nam narzędzia. To bardzo ważne. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że w sprawach rodzinnych kluczowe znaczenie ma coś jeszcze.
Możliwość opowiedzenia swojej historii komuś, kto nie tylko rozumie język, ale również kulturę, sposób myślenia i doświadczenia związane z emigracją.
Dlatego pracując z klientami w języku polskim, angielskim i włoskim, nie postrzegam wielojęzyczności jedynie jako umiejętności komunikacyjnej.
To element budowania relacji opartej na zaufaniu.
Bo w sprawach rodzinnych klient nie przychodzi jedynie z problemem prawnym.
Przychodzi z własną historią.
A każda historia zasługuje na to, aby została wysłuchana w języku, w którym najłatwiej ją opowiedzieć temu, kogo ona bezpośrednio dotyczy.
Poprzedni post
OPOKA CIO National Conference – przemoc domowa i międzynarodowe sprawy rodzinne. Dlaczego Wielka Brytania i Polska nadal różnie rozumieją przemoc?
Podczas konferencji prowadzilismy panel poświęcony międzynarodowym uprowadzeniom rodzicielskim dzieci (Konwencja haska z 1980 r.) oraz wpływowi przemocy domowej na postępowania dotyczące powrotu dziecka do państwa jego zwykłego pobytu.
Czytaj więcej